Javascript must be enabled in your browser to use this page.
Please enable Javascript under your Tools menu in your browser.
Once javascript is enabled Click here to go back to The Rock - Pokazać Miłość Boga
Skip to content

The Rock

Blog Galeria Linki Pobierz Kontakt poczta.therock.pl
Przeglądasz: Start arrow Blog arrow Nauczania The Rock - Fundament (16.11.2008)
lis 17 2008
Nauczania The Rock - Fundament (16.11.2008)
Autor: Artur   
17.11.2008.

Jest coraz mniej czasu, zaś pracy wciąż dużo. Śpieszmy z budową, by zdążyć na moment ostatni- gdy poddane próbie zostanie wszystko to, co zbudujemy. Wiele domostw spłonie, inne się zawalą- jednak te, które są zbudowane z dobrego materiału, te, które stoją na dobrym fundamencie, one nie zachwieją się i nie zniszczy ich ogień. Choć człowiek wielokrotnie przygotowywał grunt, ten nigdy się nie ostał i konstrukcje upadały jak domki z kart- czyż nie jest to znak, iż jedyny, słuszny fundament został zbudowany wiele lat temu przez Pana i Zbawiciela? Na czym stoi Twoja budowla? Jaki jest Twój fundament?

W pierwszy liście do Koryntian (1 Kor 3: 10-15) znajdujemy Słowo, które jasno mówi o tym jaki fundament jest słuszny, oraz z czego winniśmy na nim budować. Warto nakreślić, iż w kościele Koryntu panował w obecnym czasie rozłam na dwie „szkoły”: Pawła oraz Apollosa. Doszło do tego, iż ludzie rozmawiając mówili- ja jestem od Pawła, a ja od Apollosa. Tak. Tłumacząc na nasze- ja jestem zielonoświątkowcem, a ja baptystą... Tak jak wtedy, tak i dziś ludzie, denominacje często starają się tworzyć własny fundament, indywidualny, zachowujący pewnego rodzaju autonomię. Jednak nic bardziej błędnego! Biblia w powyższym fragmencie jasno mówi, iż jedyny słuszny fundament, którego nie sposób zastąpić, to fundament Jezusa Chrystusa. Cóż to jednak znaczy? Jezus Chrystus fundamentem kościoła...


W Starym Testamencie Bóg niejednokrotnie zawierał przymierze z człowiekiem. Już na wstępie trzeba zwrócić uwagę na to, jak wielką miłość względem człowieka okazał Pan. Przymierze zawierane przeważnie przy stronach równych, tutaj zaistniało jako relacja pomiędzy tym co doskonałe i tym, co ulotne i nietrwałe- pomiędzy doskonałym Bogiem i z natury złym człowiekiem. Skupmy się jednak na chwilę na przymierzu. Czym w istocie jest? Choć pierwsze skojarzenia mogą nas prowadzić do porównań przymierza z umową, układem, to okazuje się, iż przymierze sięga daleko głębiej. Tyczy się to zarówno płaszczyzny osobistej, której zwykła umowa nie obejmuje, jak dalece większego poziomu zobowiązania. Co dobre- zobowiązania te w przymierzu wynikają z obopólnych postanowień, decyzji a nie, jak w przypadku umowy, czysto pragmatycznych powodów (jak np. korzyści finansowe). Kolejnym aspektem różnicowym jest czas- umowa bez względu na jej rodzaj i określenie czasu ma zawsze początek i koniec. Przymierze trwa- na dobre i złe, bez ograniczenia, zawsze... Zajrzyjmy do Księgi Rodzaju 12:1-3. Widzimy tutaj, nawiązując do początku akapitu, jak doskonały Pan składa obietnicę człowiekowi. Widzimy jak rodzi się przymierze.


„Będę Waszym Bogiem. Wy będziecie moimi ludźmi, a ja się troszczę o was.”


Będąc przy temacie przymierza Martijn przytoczył pewną ciekawostkę z życia Izraela, ciekawostkę, której ślad widać w Biblii. Niegdyś (onegdaj lol) z przypieczętowaniem przemierza wiązał się cały rytuał potwierdzający i podkreślający wagę zawarcia takowego. Jedną z form był uroczysty obiad, istniały jednak bardziej radykalne, wyrafinowane formy „świętowania”- obrzezanie czy rozcinanie zwierzęcia na pół. W takim przypadku strony wchodzące do przymierza przechodziły pomiędzy owymi połówkami. Możemy przeczytać o tym w Jeremiasza 34:18.

Tak więc Bóg zawiera przymierze z człowiekiem. Istotą, która nie jest w stanie wypełnić swojej części. Mimo to Bóg nas nie potępił, więcej- postanowił zawrzeć nowe przymierze. Tak, aby człowiek mógł z Jego pomocą wypełnić je. Wróćmy do Jeremiasza (Jer 31: 31- 34). Powoli zmierzamy do meritum sprawy, czyli do fundamentu Jezusa Chrystusa. To właśnie On, Jezus, był wypełnieniem nowego przymierza. Czytając Hebr 9:15; 8:6 jasno widzimy, iż Jezus został poświęcony, ofiarowany jako znak nowego przymierza. Jego ofiara, Jego złamane ciało było symbolem i odkupieniem dla nas, ludzi. Dzięki temu otrzymujemy przywilej udziału w przymierzu, przywilej życia wiecznego. Tak więc nie nasze uczynki czy zasługi dają nam zbawienie, a tylko i wyłącznie Jego śmierć, doskonała ofiara w miłości Boga.


I TO JEST JEDYNY FUNDAMENT KOŚCIOŁA, O KTÓRYM MÓWIŁ PAWEŁ.


Nie można więc budować kościoła na ludziach, uczynkach... nie można budować na własnym rozumie, a tylko na Jezusie. Nie opieraj więc wiary na ludziach, na tym co widzisz i słyszysz. Ludzie, tak samo jak Ty, muszą ów wiarę budować i zmagać się ze swoim człowieczeństwem- jest to zatem fundament niestabilny, który zawsze upada. Nie ważne, czy rozmawiasz z przywódcą, liderem, znajomym ze wspólnoty czy bezdomnym- każdy z nich jako fundament tak samo zawiedzie. Ja, Ty- wszyscy jako fundament jesteśmy bezużyteczni i tylko On był, jest i będzie w stanie zmienić stan rzeczy- Jezus Chrystus. Najgorsze co możemy zrobić to walczyć o stworzenie kultury chrześcijańskiej. Możemy zaobserwować, iż w pewnym stopniu mamy w dzisiejszych dniach do czynienia wśród młodych ludzi z niemal subkulturą chrześcijańską- pewnego rodzaju trend, styl bycia, usposobienie. Pamiętajmy tylko, iż każda subkultura posiada jedną rzecz- granicę przynależności, której kościół nie powinien posiadać. Budując kościół, wspólnotę na Jezusie, wierząc w zbawienie poprzez Jego krzyż, odzyskujemy radość płynącą z relacji z Bogiem i to jest najistotniejsze.


Tak więc fundament jest już położony i nikt nie może zbudować innego. Korzystasz z niego? Czy może starasz się budować swój własny? Powstaje jeszcze pytanie: co budujemy na tym fundamencie?


Wróćmy do 1 Kor 3: 12-15. Jak poznać, czy budujemy ze złota, kamienia czy suchej trawy? Na to pytanie padło wiele odpowiedzi- po owocach, dzięki relacji z Bogiem, pracując na rzecz bliźniego etc. Wszystko sprowadza się do tego, czy budujemy Jego Królestwo na ziemi. Martijn opowiedział o spacerze, na którym to jego oczom ukazał się (w sposób kompletnie nienadprzyrodzony) bus. Stary, uroczy, pordzewiały bus. Typ artefaktu smętnie mruczącego pieśń świetlanych dni sprzed lat. Ów wehikuł miał przyklejone na bocznej części karoserii rozmaite, barwne naklejki- kaczor Donald, myszka Miki i inne pstre rastamańskie naklejki. Było widać, iż właściciel maszyny włożył dużo serca i pasji w przyozdobienie tego samochodu. Nic jednak nie zmienia faktu, iż teraz, na polu, gdzie wiatr i jesienna szaruga, pojazd ów stoi i tylko wiatr śpiewa w jego ramach, ramach pustych od szyb. Niestety tak się dzieje ze wszystkim, co wychodzi od nas, zaś nie od Najwyższego. Oczywiście Bóg to rozumie, poznanie Jego woli jest procesem i nikt nikogo nie potępia za takie działania- więcej, Bóg chętnie szkoli nas w poznawaniu Jego dróg. Powyższa ilustracja pokazuje, iż rzeczy, które dziś wyglądają na ładne, atrakcyjne, zadbane- za parę lat mogą stać się pomnikiem wspomnień.


Zakończmy listem do Efezjan (Ef 2: 18-20).


„Albowiem przez niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu. Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus, na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu, na którym i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boże w Duchu.”


MOTTO: Nie mamy wiele czasu- poprzez Jezusa nauczmy się słuchać Pana tak, by skupiać się na Jego rzeczach, które budują Królestwo.

Zmieniony ( 17.11.2008. )
 
następny artykuł »

Pomoc techniczna

Witamy na nowym serwerze! 
Jest to mały początek.. 
..dużych zmian.

W razie jakichkolwiek problemów, dotyczących funkcjonowania / obsługi witryny proszę o kontakt.
Randal
[+]
  • Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • fresh color
  • hot color
  • natural color